Piszki Lab

Analiza przypadku w języku przodków…

VMware Lab, część 0

| 0 comments

Część zero, czyli trochę teorii na wstępie.

O dłuższego czasu staram się znaleźć odpowiedź na pytanie, czy domowe (lub po prostu, własne) laboratorium jest potrzebne? W tej chwili mam bardziej na myśli trenowanie technologii wirtualizacyjnych, ale na przestrzeni lat miałem różne fazy. Od trenowania Solarisa (ciągle w archiwum mam rozbudowane wiki na ten temat, efekt 7 lat pracy z Solarisem 8,10,11), po męczenie dziesiątek technologii i serwerów na różnych dystrybucjach Linuksa (w tym udaną próbę używania go jako jedynej stacji roboczej przez kilka lat). Czasy i technologie się zmieniały, a ten natrętny problem powraca i powraca, gdzie się uczyć? W pracy od zawsze mam do czynienia ze środowiskami testowymi i developerskimi, ale to jednak nie to. Ktoś zawsze coś tam “dłubie” i wymaga aby jako tako wszystko działało. A nauka w zawodzie Informatyka (czytaj: Administratora) wymaga, aby od czasu do czasu przekroczyć tę ostatnią granicę, i coś zepsuć.

No właśnie, bo po co nam tak naprawdę własne laboratorium? W zasadzie przychodzą mi do głowy dwie sytuacje:

1. Aby coś wymęczyć do końca.

Zepsuć, sprawdzić, kliknąć (lub nacisnąć enter) bez strachu, że konsekwencje mogą kogoś zaboleć a my będziemy musieli na tempo wszystko odwracać. A gdy myślisz o odwracaniu, nigdy nie przekroczysz tej granicy po której często wszystko trzeba “orać” (lub odwrócić z migawki lub kopii zapasowej).

2. Aby coś udowodnić.

Od lat pracuję w zespołach, czasem większych, czasem mniejszych. Od zawsze w zespole jest tak, że mamy “starych”, “nowych”, pracowitych, leniwych itp itd. Poziom wiedzy jest zróżnicowany i często ścierają się różne wizje i koncepcje. W warunkach “frontowych”, wybierany jest przeważnie zawsze kierunek, który nazywam “sukces tak szybko jak się da, przy jak najmniejszym nakładzie pracy”. Nikogo nie interesuje Twoja Wizja, chodź jest prawidłowa to nie realna, nie ma zasobów, nie ma czasu, nowy projekt startuje.

A głód wiedzy jest nie zaspokojony, potrzeba udowodnienia, że moja Wizja jest realna, przeogromna. Choćby tylko dla mojej satysfakcji i wiedzy, którą pozyskam i która może kiedyś się przyda. Mnie osobiście, ten głód wiedzy przywiódł na stanowisko Architekta Systemów Informatycznych, więc wiem, że warto się uczyć i ciągle szukać Nowego.

Ale wróćmy do meritum, VMware Lab to laboratorium do udowadnia wizji, oraz testowania nowych technologii i koncepcji. Na razie w formie wirtualnej (wirtualne (zagnieżdżone) ESXi, upchnięte w pracy) ale budowane tak, aby można było środowisko przenieść na fizyczne hosty. Zdecydowałem się zbudować w domu mini laba. Mam już dość dokładnie przemyślaną koncepcję, niestety, jak zwykle fundusze powodują, że całość rozciągnie się w czasie. W kolejnych częściach cyklu “VMware Lab” będę przedstawiał kolejne elementy i rozwój środowiska i mam nadzieję, że za jakiś czas, będę mógł też przedstawić rozwój fizycznego laba!

Aby ten wpis nie był tylko takim laniem wody, przedstawię tutaj też inną możliwość zdobywania wiedzy z zakresu technologii firmy VMware. Nie każdy wie, że firma ta, udostępnia portal, nazwijmy go, edukacyjny, w którym można przetestować każde, nawet przedpremierowe rozwiązania! Ten portal to VMware Hands-On Labs (w zasadzie jest to praktycznie Beta, ale beta w wykonaniu VMware to jak polska prowizorka, działa i jest wieczna Puszczam oczko). Portal oferuje kursy i laboratoria dostępne poprzez WWW, z tym, że to nie jest jakieś tam, zwykłe odsłuchiwanie nudnych seminariów internetowych (webcast, webinar). Laboratoria dają dostęp do w pełni skonfigurowanego i działającego środowiska, całość działa tak, jak dostęp do maszyn wirtualnych w Horizon View (dostęp HTML), czyli poprzez protokół BLAST, w oknie przeglądarki logujemy się do stacji roboczej (na tej samej zasadzie jak RDP). Dla kogoś, kto nie wie czym jest BLAST, może brzmi to dziwnie, ale powtórzę, w zakładce przeglądarki otwiera nam się okienko ze stacją roboczą z której mamy dostęp do całego środowiska vSphere przygotowanego specjalnie dla nas (oczywiście jest to template z katalogu)! Istnieje też portal wsparcia na którym można się poskarżyć jeśli coś nie działa ;)

A wygląda to wszystko mniej więcej tak:

hol1

 

lab2

 

lab3

Na dzień dzisiejszy, technologia VMware NSX nie jest dostępna do pobrania, możliwość przyjrzenia się w praktyce o co w tym chodzi, przed oficjalną premierą, to moim zdaniem ogromna wartość tego portalu. Ale, czy jest on w stanie zastąpić własnego laba? Zdecydowanie nie, przygotowane laboratoria są czasowe i skrojone tak jak na kursach, można w nich zrobić tylko to, co zostało zaplanowane przez twórców. Jednak „obcowanie” z takim laboratorium da na pewno odpowiedź na pytanie czy jest sens instalować i testować to konkretne rozwiązane w naszym labie (cóż, nie wszystko jest dla nas, możemy nigdy nie sięgnąć po coś takiego jak NSX). W każdym bądź razie, do dzieła, w końcu bez Nas, pizza sama z chmury nie wyskoczy! :)

Oceń ten artykuł:
[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.


.

Podobał się wpis? Wesprzyj Piszki Lab, kliknij w reklamę! :-)

.