Piszki Lab

Analiza przypadku w języku przodków…

Cyfrowy Dom

| 0 comments

Nie, nie będzie to wpis o tzw. domu inteligentnym, będzie to wpis o nowych technologiach i o tym jak spiąć ze sobą wszystko tak, aby zaimponować teściowej Uśmiech

Spiąć? A konkretnie co i z czym i jak? Wyobraźmy sobie sytuację w której zdjęcie (przemiłej teściowej przy obiadku) zrobione naszym aparatem (generalnie, dowolnym) parę sekund później można zobaczyć na ekranie telewizora i wydrukować z tabletu na naszej drukarce. Brzmi zachęcająco? A gdy zrobi to nasza nietechniczna dziewczyna lub żona bez naszego udziału? No to już poezja Uśmiech

Świat elektroniki użytkowej idzie powoli w kierunku unifikacji, niestety proces ten przebiega powoli. Winą można obarczyć z jednej strony tzw. zwykłych ludzi, dla których hasło np. “WiFi Direct” jest całkowicie puste, a z drugiej producentów, którzy nie edukują konsumentów (za to wymyślają chwytliwe nazwy (np. Mirror View (Sony) to nic innego jak WiFi Direct) dla standardowych i uniwersalnych rozwiązań). Dlatego najczęściej nawet jak już ktoś ma w domu zaczątki “cyfrowego mieszkania”, to najczęściej nie zdaje sobie nawet sprawy z tego co ma i jak mógłby z tego korzystać.

Na tę chwilę mamy już całą grupę sprawdzonych technologii, takich jak Bluetooth, DLNA, Wifi Direct (WiDi) oraz urządzeń które potrafią z nich bardzo płynnie korzystać. A jak to sobie wyobrażano w “starych” czasach, można zobaczyć tu.

Przyjmijmy założenie, że w domowym zaciszu, świat elektroniki użytkowej składa się z zestawu (dostępnego za “normalne” pieniądze) w którego skład wchodzi:

  • Telewizor (oczywiście w wersji “Smart”)
  • Amplituner (ostatecznie kino domowe, ale pod pewnymi warunkami)
  • Odtwarzacz Blu-Ray lub konsola do gier
  • Laptop
  • Tablet
  • Drukarka
  • Aparat fotograficzny (DSLR jako wyzwanie w podłączaniu)
  • NAS (nie tylko jako dysk sieciowy ale też jako serwer multimediów)

Przy wyborze sprzętu powinniśmy się kierować następującymi kryteriami:

Telewizor typu Smart, wystarczy jedno procesorowy (w wersji bogatszej dwu lub więcej), obsługa DLNA, WiFi, WiFi Direct i WiDi, możliwość podłączenia kablem sieciowym do istniejącej w domu infrastruktury (optymalne ale nie konieczne) tzw. “gniazdka komputerowe”. Obsługa standardu HDMI 1.4 absolutnie kluczowa, wejście na kartę CIM (umożliwia rezygnację z dekodera telewizji kablowej lub satelitarnej). Amplituner lub kino domowe powinny obsługiwać HDMI 1.4 z technologią ARC (kanał zwrotny dźwięku), dzięki czemu możliwe będzie zastosowanie sterowania jednym pilotem obu urządzeń, 3D według uznania (dotyczy to też telewizora).

HDMI-ARC

Obsługa Bluetooth przez amplituner natywnie lub poprzez zewnętrzny adapter, dobrze widziana możliwość podłączenia do sieci komputerowej (kablem ethernet) lub WiFi. Następnym elementem będzie NAS (lub inny serwer mediów), jako że zazwyczaj są to dość drogie zestawy (trzeba jeszcze kupić dyski), warto się zastanowić chwilę i zainwestować w porządny sprzęt. Proponuję tutaj np. Synology DS214play, możliwość zamontowania dwóch dużych dysków pozwoli w zasadzie na nieograniczone gromadzenie zdjęć, muzyki i filmów. Do tego dochodzi serwer mediów umożliwiający transkodowanie w locie obrazu (np. wklejenie napisów z pliku w obraz) oraz obsługa z urządzeń mobilnych Andorid, iOS (w tym przez Internet). Warto wszystkie te urządzenia podłączyć “po kablu” za pomocą “skrętki” a nie WiFi (oglądanie filmu 3D z NASa na telewizorze będzie praktycznie nie wykonalne). Jeśli nie mamy gniazdek rozrzuconych po całym mieszkaniu, możemy kupić najmniejszy, 8 portowy switch lub podłączyć wszystko do routera naszego dostawcy Internetu (zazwyczaj ma przynajmniej 4 gniazda) lub zastosować kombinację (np. modem w przedpokoju, switch za telewizorem).

Kupując tablet, wybierzmy koniecznie model wyposażony w WiFi Direct i Bluetooth, kupując laptopa, koniecznie upewnijmy się, że obsługuje WiDi. Rozróżnienie jest ewidentne, WiDi jest technologią Intela który praktycznie nie istnieje w segmencie tabletów. WiFi Direct jest odpowiednikiem Bluetooth (niektórzy nawet powiedzą, że następcą) i nie wszystko można za jej pomocą przesłać. Kupując drukarkę nie warto patrzeć na tradycyjne modele “kablowe”, kupujmy tylko te wyposażone w WiFI (Direct) lub nawet te, które obsługują Google Cloud Print (umożliwi ona bezproblemowy wydruk np. strony z przeglądarki w pracy bezpośrednio na drukarkę w domu). W przypadku aparatu fotograficznego, mamy do wyboru albo tradycyjne DSLR (i wszystkie starsze, mniejsze aparaty), bez wsparcia dla WiFi Direct lub nowsze takie jak np. bezlusterkowce Sony NEX wspierające ww. technologię. Jeśli mamy tradycyjny aparat do którego można włożyć kartę SD to nic straconego, możemy kupić kartę obsługującą WiFI, taką jak np. Eye-Fi.

direct-mode_eye-fi_600

Jak to wszystko wygląda w praktyce? Wróćmy do przykładowego zdjęcia teściowej:

Zdjęcie zostało zrobione Nikonem D90 wyposażonym w kartę Eye-Fi. Karta, będąc w zasięgu domowego WiFi, automatycznie prześle zdjęcie RAW (do dalszego wywołania) na naszego NAS. Bierzemy do ręki tablet (np. Sony Xperia Tablet Z), uruchamiamy aplikację Eye-Fi i za jej pomocą pobieramy na tablet zdjęcie w formacie JPG. Ekran za mały? Nic prostszego, jednym ruchem palca wysyłamy (funkcja Throw) zdjęcie na telewizor (np. LG 47LM, sparowane wcześniej po WiFi Direct). Zdjęcie wyszło super? Jednym ruchem palca drukujemy je na naszej drukarce fotograficznej (np. Canon Selphy CP900, aplikacja Canon EPP na Androida). Dla większego klimatu dotykamy ikonki Bluetooth na tablecie i już muzyka gra na dużych głośnikach (amplituner (wcześniej sparowany z tabletem) przełącza się automatycznie na tryb odtwarzania po podłączeniu dowolnego urządzenia). A może zdjęcie wymaga poprawki? Uruchamiamy laptopa i nasz ulubiony program do edycji (np. Lightroom), podłączamy się poprzez WiDi do telewizora (rzucamy ekran z laptopa na telewizor bez kabla) i wysłuchując ochów i achów przystępujemy do poprawiania, tfu. edycji zdjęcia Puszczam oczko I tak dalej, i tak dalej, przykłady można mnożyć w nieskończoność.

Ten wpis to raczej zachęta (niż instrukcja) do posprawdzania co mamy w domu (wczytania się w specyfikację i dokumentację) oraz do upewnienia się czy nowo kupowany np. telewizor ma wszystko co potrzeba. Bo tak się składa, że przyszłość “bez kabli”, gdzie wszystkie urządzenia (naprawdę różnych producentów) rozmawiają ze sobą, jest tu i teraz, tylko często po prostu jej nie dostrzegamy. Pytania? Uśmiech

Oceń ten artykuł:
[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.


.

Podobał się wpis? Wesprzyj Piszki Lab, kliknij w reklamę! :-)

.